Rola serwisowania urządzeń pomiarowych w przemyśle – klucz do unikania kosztownych przestojów

Awaria urządzenia pomiarowego rzadko zatrzymuje produkcję w spektakularny sposób. Częściej zaczyna się niewinnie: czujnik temperatury przesuwa wskazanie o kilka stopni, przetwornik ciśnienia reaguje wolniej niż wcześniej, multimetr zaczyna pływać na jednym zakresie, a przepływomierz raportuje wartości, które nadal wyglądają wiarygodnie. Problem wychodzi na jaw dopiero wtedy, gdy partia produktu nie przechodzi kontroli jakości albo automatyk próbuje znaleźć przyczynę niestabilnego procesu.

Dlatego serwis urządzeń pomiarowych nie powinien być traktowany jak naprawa wykonywana dopiero po awarii. W zakładzie przemysłowym ważniejsza jest kontrola tego, czy przyrząd nadal mierzy z wymaganą dokładnością, czy jego wynik jest powtarzalny i czy można mu zaufać przy podejmowaniu decyzji procesowych.

Dotyczy to zarówno prostych multimetrów i mierników izolacji, jak i manometrów, termometrów, rejestratorów, przepływomierzy, kalibratorów, analizatorów, przetworników procesowych czy urządzeń do pomiarów elektrycznych. Koszt pojedynczego serwisu bywa niewielki w porównaniu ze stratą jednej zmiany produkcyjnej. Największym błędem jest więc patrzenie wyłącznie na cenę naprawy urządzenia, zamiast na koszt procesu, który od jego wskazań zależy.

Serwis, wzorcowanie i sprawdzenie to nie to samo

W praktyce zakładowej te pojęcia bywają wrzucane do jednego worka, a później powstają problemy podczas audytu albo po awarii. Tymczasem każde z działań odpowiada na inne pytanie.

Wzorcowanie służy do określenia zależności między wskazaniami przyrządu a wartościami realizowanymi przez wzorzec, z uwzględnieniem niepewności pomiaru. Efektem jest świadectwo wzorcowania pokazujące, jak zachowuje się urządzenie w określonych punktach zakresu.

To ważne rozróżnienie: samo wzorcowanie nie musi oznaczać regulacji urządzenia.

Przykładowo miernik temperatury może przy wartości odniesienia 100,0°C wskazywać 101,1°C. Laboratorium może tę różnicę wykazać i udokumentować. Jeśli błąd + niepewność pomiaru nadal mieszczą się w kryterium zaakceptowanym przez użytkownika, urządzenie może pozostać w eksploatacji. Jeżeli nie — potrzebna jest regulacja, naprawa albo wymiana.

Regulacja ingeruje w przyrząd w taki sposób, aby zmienić jego wskazania. Po regulacji urządzenie należy ponownie sprawdzić lub wzorcować, bo wcześniejsze wyniki opisują już inny stan techniczny.

Serwis jest pojęciem znacznie szerszym. Może obejmować między innymi:

  • diagnostykę układu wejściowego i zasilania,

  • kontrolę złączy, przewodów i bezpieczników,

  • wymianę baterii lub akumulatora,

  • czyszczenie elementów optycznych,

  • kontrolę szczelności toru ciśnieniowego,

  • naprawę elektroniki,

  • wymianę czujnika,

  • aktualizację firmware’u,

  • regulację parametrów,

  • test funkcjonalny,

  • wzorcowanie po wykonanej naprawie.

I właśnie ostatni punkt jest najczęściej pomijany. Naprawione urządzenie nie powinno automatycznie wracać na produkcję tylko dlatego, że ponownie się uruchamia. Jeśli naprawa mogła wpłynąć na tor pomiarowy, trzeba potwierdzić jego parametry.

Osobnym zagadnieniem jest legalizacja. Nie jest ona zamiennikiem wzorcowania. W Polsce prawnej kontroli metrologicznej podlegają określone przepisami rodzaje przyrządów wykorzystywanych w wskazanych zastosowaniach. W zakładzie może więc funkcjonować jednocześnie sprzęt wymagający legalizacji oraz aparatura, dla której przedsiębiorstwo samodzielnie ustala zasady nadzoru metrologicznego.

Nie ma również zasady, że każde urządzenie przemysłowe trzeba wzorcować dokładnie raz w roku. Roczny termin jest popularny, bo łatwo nim zarządzać, ale częstotliwość wzorcowania powinna wynikać z ryzyka, historii przyrządu i sposobu jego wykorzystania.

Dobrą praktyką jest rozpoczęcie od prostego podziału:

  • 6 miesięcy — przyrządy krytyczne, intensywnie eksploatowane albo takie, których wcześniejsze wyniki wykazywały zauważalny dryft;

  • 12 miesięcy — rozsądny punkt początkowy dla wielu urządzeń pracujących regularnie w produkcji i utrzymaniu ruchu;

  • 24 miesiące lub więcej — sprzęt stabilny, używany sporadycznie i posiadający historię kolejnych poprawnych wzorcowań.

To nie są ustawowe terminy. Są praktycznym punktem wyjścia. Po dwóch lub trzech cyklach można interval skrócić albo wydłużyć na podstawie rzeczywistych danych.

Najdroższe są błędy, których urządzenie nie zgłasza

Całkowita awaria miernika jest stosunkowo łatwa do wykrycia. Wyświetlacz gaśnie, urządzenie nie przechodzi autotestu albo system PLC traci sygnał. Produkcja dostaje jasną informację, że coś jest nie tak.

Dryft pomiarowy jest groźniejszy, ponieważ urządzenie nadal działa.

Załóżmy, że regulator temperatury korzysta z czujnika, który po kilku latach eksploatacji zaniża wynik o 3°C. Proces ustawiony na 180°C będzie w rzeczywistości przebiegał w temperaturze około 183°C. Jeżeli temperatura wpływa na lepkość, czas utwardzania, reakcję chemiczną albo strukturę materiału, pozornie niewielki błąd może powodować systematyczne odrzucanie produktu.

Podobnie wygląda sytuacja z ciśnieniem. Manometr o zakresie 0–10 bar nie musi całkowicie odmówić pracy. Wystarczy, że wskazanie przesunie się o kilka procent zakresu. Operator będzie regulował instalację według liczby, która wygląda poprawnie, choć rzeczywiste ciśnienie jest inne.

Dlatego przy ustalaniu priorytetu serwisowego trzeba zacząć nie od wartości urządzenia, lecz od pytania:

Co się stanie, jeżeli ten przyrząd zacznie podawać błędny wynik?

Najwyższy priorytet powinny otrzymać urządzenia, których błędne wskazanie może:

  • zatrzymać linię produkcyjną,

  • doprowadzić do wyprodukowania całej partii poza specyfikacją,

  • wpłynąć na bezpieczeństwo pracowników,

  • spowodować uszkodzenie maszyny,

  • zafałszować kontrolę jakości,

  • wpłynąć na rozliczenie ilości produktu lub medium,

  • uniemożliwić późniejsze wykazanie zgodności procesu podczas audytu.

Dopiero później należy zajmować się sprzętem pomocniczym.

Dobrym przykładem są zakładowe multimetry. Firma może posiadać kilkanaście identycznych mierników Fluke, Keysight, Sonel czy Brymen. Nie wszystkie wymagają takiego samego priorytetu. Multimetr używany sporadycznie do sprawdzania napięcia zasilacza nie jest tak krytyczny jak miernik wykorzystywany do odbioru wyrobu albo dokumentowania parametrów instalacji.

Podobnie jest z kamerami termowizyjnymi, miernikami rezystancji izolacji, miernikami pętli zwarcia i analizatorami jakości energii. Urządzenie może kosztować kilka czy kilkanaście tysięcy złotych, ale samo kryterium ceny nadal niewiele mówi o konsekwencjach błędnego wyniku.

Praktyczny system nadzoru powinien więc przypisywać aparaturze przynajmniej trzy poziomy krytyczności:

  1. A — krytyczna dla procesu, jakości lub bezpieczeństwa;

  2. B — istotna, ale możliwa do zastąpienia albo zweryfikowania inną metodą;

  3. C — pomocnicza, której awaria nie powoduje natychmiastowych strat produkcyjnych.

Dla urządzeń klasy A opłaca się mieć sprzęt zastępczy albo wcześniej uzgodnioną możliwość wypożyczenia urządzenia na czas serwisu. Trzymanie zapasowego analizatora wartego kilkadziesiąt tysięcy złotych nie zawsze będzie ekonomiczne, ale zapasowy czujnik temperatury, przetwornik 4–20 mA czy manometr procesowy często kosztuje nieporównywalnie mniej niż godzina zatrzymania instalacji.

Kolejny problem to serwis wykonywany dopiero wtedy, gdy wynik jest już ewidentnie błędny. Znacznie lepiej obserwować trend wyników wzorcowania.

Jeżeli dany przyrząd podczas kolejnych kontroli wykazuje odchylenie:

  • +0,1 jednostki,

  • +0,3,

  • +0,6,

  • +0,9,

to ostatni wynik może jeszcze mieścić się w ustalonej tolerancji, ale trend jest czytelny. Czekanie do kolejnego planowego terminu może być złym pomysłem. W takiej sytuacji wcześniejsze sprawdzenie albo skrócenie interwału jest rozsądniejsze niż bezrefleksyjne pozostawienie daty następnego wzorcowania za kolejne 12 miesięcy.

Jak zorganizować serwis, żeby urządzenia nie znikały wtedy, gdy są najbardziej potrzebne

Najczęstszy błąd organizacyjny wygląda banalnie: wszystkie urządzenia kupiono w podobnym okresie, dlatego wszystkim w tym samym miesiącu kończy się ustalony termin wzorcowania. Nagle dział utrzymania ruchu musi wysłać jednocześnie dziesięć mierników, trzy kalibratory i kilka manometrów.

Formalnie harmonogram istnieje. Operacyjnie jest fatalny.

Terminy lepiej rozłożyć tak, aby nie pozbawiać jednego działu całego zestawu przyrządów jednocześnie.

Przy wysyłce urządzenia do serwisu trzeba określić również zakres usługi. Zlecenie „proszę skalibrować miernik” jest za mało precyzyjne, jeżeli w praktyce korzystamy tylko z fragmentu możliwości urządzenia.

W przypadku multimetru trzeba wiedzieć, czy istotne są:

  • napięcie DC,

  • napięcie AC,

  • prąd,

  • rezystancja,

  • częstotliwość,

  • temperatura,

  • pełny zakres przyrządu czy tylko konkretne punkty robocze.

Analogicznie przy przetworniku ciśnienia 0–10 bar pracującym stale między 5 a 7 bar większą wartość ma dokładne sprawdzenie punktów istotnych procesowo niż rozbudowane badanie obszarów, z których zakład nigdy nie korzysta.

Przed wysyłką warto przygotować minimum informacji:

  • producent i dokładny model,

  • numer seryjny,

  • numer ewidencyjny urządzenia,

  • wymagany zakres pomiarowy,

  • wykorzystywane punkty pomiarowe,

  • dopuszczalny błąd,

  • oczekiwaną niepewność wzorcowania,

  • informację o usterkach i niestabilnych wskazaniach,

  • informację, czy po wykryciu przekroczenia dopuszczalnego błędu serwis może dokonać regulacji.

Ten ostatni punkt potrafi oszczędzić kilka dni. Bez zgody na regulację laboratorium może zakończyć wzorcowanie stwierdzeniem przekroczenia ustalonej tolerancji, a urządzenie trzeba będzie ponownie wysłać do naprawy i ponownie wzorcować.

Jeżeli wyniki mają znaczenie dla systemu jakości, audytów, odbioru produktu lub potwierdzania zgodności, trzeba również sprawdzić zakres akredytacji laboratorium wzorcującego. Sam fakt posiadania akredytacji nie oznacza automatycznie, że obejmuje ona każdy przyrząd, każdy zakres i każdą wielkość mierzoną. W Polsce aktualne zakresy laboratoriów akredytowanych publikuje Polskie Centrum Akredytacji, a podstawowym standardem dla takich laboratoriów pozostaje PN-EN ISO/IEC 17025.

Nie należy przy tym wymagać akredytowanego wzorcowania dla każdego śrubokręta dynamometrycznego czy pomocniczego wskaźnika tylko dlatego, że „tak jest bezpieczniej”. Wyższy poziom formalnego nadzoru kosztuje i powinien być stosowany tam, gdzie daje realną wartość.

Koszt samej usługi również nie powinien być oceniany bez kosztu logistyki. Przy prostym urządzeniu przesyłka, pakowanie i praca pracownika obsługującego zlecenie mogą stanowić zauważalną część całego wydatku. Przy większej liczbie urządzeń opłaca się grupować zlecenia. Z kolei duże, stacjonarne systemy pomiarowe, stanowiska produkcyjne czy ciężkie wzorce często bardziej racjonalnie jest sprawdzać na miejscu w zakładzie, nawet jeśli trzeba dodatkowo zapłacić za dojazd i pracę zespołu.

Nie wszystko należy jednak naprawiać.

Jeżeli kilku- lub kilkunastoletni miernik wymaga wymiany płyty głównej, ma niedostępne części, producent zakończył wsparcie, a koszt naprawy z ponownym wzorcowaniem zaczyna zbliżać się do ceny współczesnego odpowiednika, dalszy serwis traci ekonomiczny sens. Szczególnie jeżeli nowe urządzenie oferuje lepszą dokładność, komunikację USB/LAN, automatyczny zapis wyników lub łatwiejszą integrację z systemem jakości.

Przed zatwierdzeniem kosztorysu trzeba więc porównać cztery wartości: cenę naprawy, cenę wzorcowania po naprawie, cenę nowego urządzenia i koszt przestoju wynikający z oczekiwania.

Czas jest często ważniejszy od ceny. Różnica kilkuset złotych między dwoma serwisami traci znaczenie, jeżeli jeden oddaje krytyczny miernik po kilku dniach, a drugi po kilku tygodniach.

FAQ

Czy każde urządzenie pomiarowe w firmie trzeba wzorcować co 12 miesięcy?
Nie. Roczny interwał jest popularnym rozwiązaniem organizacyjnym, ale nie stanowi uniwersalnej zasady dla całej aparatury przemysłowej. Częstotliwość należy ustalić na podstawie wymagań procesu, zaleceń producenta, historii wyników, częstotliwości użytkowania, warunków pracy i konsekwencji błędnego pomiaru.

Czy wzorcowanie i kalibracja oznaczają to samo?
W praktycznym języku technicznym „kalibracja” jest często używana jako odpowiednik wzorcowania. Problem pojawia się wtedy, gdy pod tym słowem rozumie się regulację urządzenia. Wzorcowanie określa jego właściwości metrologiczne, natomiast regulacja zmienia wskazania przyrządu.

Czy po naprawie przyrząd trzeba ponownie wzorcować?
Jeżeli naprawa mogła wpłynąć na tor pomiarowy — tak. Dotyczy to szczególnie wymiany czujników, elementów wejściowych, przetworników, elektroniki analogowej oraz wykonywania regulacji. Sam test polegający na włączeniu urządzenia nie potwierdza jego dokładności.

Czy do każdego wzorcowania potrzebne jest laboratorium z akredytacją PCA?
Nie w każdym zastosowaniu. Trzeba to ustalić na podstawie wymagań procesu, klienta, systemu jakości, norm branżowych i procedur zakładowych. Jeżeli wymagane jest wzorcowanie akredytowane, trzeba sprawdzić nie tylko sam certyfikat laboratorium, ale także aktualny zakres jego akredytacji.

Co zrobić, gdy przyrząd nie przejdzie wzorcowania?
Najpierw zabezpieczyć urządzenie przed dalszym użyciem. Następnie trzeba ustalić, od kiedy wynik mógł być niewiarygodny, i ocenić pomiary wykonane w tym okresie. W krytycznych procesach może to oznaczać konieczność ponownej kontroli produktów, partii albo parametrów instalacji.

Czy urządzenie używane bardzo rzadko również trzeba kontrolować?
Tak, ale niekoniecznie tak często jak sprzęt eksploatowany codziennie. Długi okres przechowywania nie gwarantuje stabilności. Starzeją się baterie, kondensatory, czujniki, elementy optyczne i materiały uszczelniające. Znaczenie mają również temperatura i wilgotność magazynowania.

Co najczęściej skraca życie urządzeń pomiarowych?
Upadki, przepięcia, praca poza dopuszczalnym zakresem, wilgoć, pył, zabrudzone złącza, przeciążanie wejść, zużyte przewody oraz niewłaściwe przechowywanie. W przypadku aparatury procesowej dochodzą wibracje, agresywne media, cykle cieplne i długotrwała praca w pobliżu granicznych wartości parametrów.

Od czego zacząć porządkowanie serwisu aparatury pomiarowej?
Nie od tworzenia kalendarza wzorcowań. Najpierw sporządź listę wszystkich przyrządów i oznacz te, których błędny wynik może zatrzymać produkcję, dopuścić wadliwy produkt albo stworzyć zagrożenie. Dla tej grupy sprawdź cztery rzeczy: ostatnie świadectwo wzorcowania, historię odchyłek, dostępność urządzenia zastępczego oraz realny czas serwisu. Dopiero na tej podstawie ustal interwały.

Najpilniejszy błąd do usunięcia to serwisowanie wszystkich urządzeń według jednego sztywnego harmonogramu. Zacznij od sprzętu krytycznego dla procesu i sprawdź, czy jego terminy wynikają z historii pomiarów i ryzyka, czy tylko z przyjętej lata temu zasady „raz na rok”. To właśnie tam najczęściej można ograniczyć ryzyko kosztownego przestoju bez zwiększania liczby niepotrzebnych usług.

Dodatkowe informacje na: https://www.merserwis.pl

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Ciasteczka

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików Cookies. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności.